Pomagamy Marcie

kabaret13 listopada w Ośrodku Kultury „Arsus” przy ul. Traktorzystów wystąpił Kabaret Moralnego Niepokoju z przedpremierowym programem o tajemniczym tytule „Jerzyk dzisiaj nie pije”.  Był to charytatywny koncert zorganizowany w ramach pomocy dla chorej Marty. Występ poprzedziła licytacja, którą poprowadzili brawurowo Bożena Kupis-Kucharska i Jacek Markiewicz z ursuskiego kabaretu Zżyna. Można było wylicytować m.in. płyty DVD z nagraniami występów polskich kabaretów, kij hokejowy, bluzę hokeisty z zespołu Legii, szalik fanów Barcelony. Cały dochód z licytacji był przeznaczony na leki dla Marty.

licytacja

Jacek Markiewicz i Bożena Kupis-Kucharska w czasie licytacji.

Marta ma 31 lat. W 2012 roku podczas rutynowego badania, jakim są objęte kobiety w ciąży, wykryto u niej wirusa HCV (wirus powodujący zapalenie wątroby typu C). Ma najtrudniejszy do wyleczenia gen 1 i niekorzystne polimorfizmy CT i GT. Marcie grozi marskość wątroby. Standardowa terapia daje 33 % szans na wyleczenie i trwa bardzo długo. Terapia lekami nowej generacji nie jest refundowana przez NFZ, daje 90 % szans na wyleczenie . Marty nie stać na taką terapię.
Marta mówi: Marzę, aby zapomnieć o chorobie, chcę cieszyć się życiem patrząc jak rośnie mój synek.
Marcie można pomóc w różny sposób. Dzięki Caritas aktywny jest SMS. Należy go wysłać pod numer 72052 wpisując w treści : Marta. Koszt SMS-u 2,46 zł z VAT. Każdy grosz się liczy.

Można też pomóc przekazując darowiznę na konto Fundacji „Gwiazda Nadziei”:
32 1940 1076 3045 2145 0003 0000 z dopiskiem dla Marty Kur ( bardzo ważny jest tytuł przelewu. Tylko darowizny z dopiskiem „Dla Marty Kur” znajdą się na jej subkoncie jako środki na zakup leku).

Trudna misja samorządu

Kampania wyborcza do samorządu wkroczyła w końcową fazę. Najlepiej czują się w niej politycy-celebryci z pierwszych stron gazet i programów telewizyjnych. Chwilami odnosi się wrażenie, że tocząca się kampania jest traktowana przez nich jako przedbiegi przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi. Obecna kampania to tylko okazją do pokazania się.
Reszta wyborczego życia opiera się na rozwieszaniu plakatów i banerów. Zdjęcia z uśmiechniętymi kandydatami na samorządowców raczej służą dowartościowaniu startujących w wyborach  niż dostarczeniu wiedzy o realnych problemach lokalnych społeczności. Programy wypisywane w ulotkach to zbiór pobożnych życzeń i obietnic, o których dzień po wyborach nikt nie będzie pamiętał.
Tymczasem samorząd powinien być solą tej ziemi. Można powiedzieć, trawestując słynnego hetmana:”Takie będą Rzeczpospolite  jaki mamy samorząd terytorialny”. Niestety, powoli  samorząd przekształca się w organ administracji państwowej. Dobrze mówił, zmarły w zeszłym roku prof. Michał Kulesza: „Witamy samorząd w świecie Rad Narodowych”. Warszawa jest świetnym przykładem jak samorząd obniżył loty. Nie dość że stał się miejscem, gdzie kwitnie partyjniactwo, to jeszcze ustawa o samorządzie stołecznym z 2002 r. ciąży mu jak kula u nogi.
Ustawa o samorządzie m. st. Warszawy z 2002 r. zmarginalizowała rolę Rad Dzielnic. Są one jednostkami pomocniczymi Rady Warszawy. Rady Dzielnic jedyne co mogą, to mogą ukonstytuować się, powołać komisje, wybrać burmistrza i zarząd. Mogą opiniować projekty uchwał Rady Warszawy, ale opinie te nie są wiążące dla Rady Warszawy. Wybrany przez Radę Dzielnicy burmistrz, jeśli nie dostanie pełnomocnictw od prezydenta miasta, będzie tylko figurantem. Wybrany przez Radę Dzielnicy jest raczej przedstawicielem miasta, powinien nazywać się dyrektorem urzędu (przecież burmistrzów wybiera się w głosowaniu powszechnym).
Rady Dzielnic skazane są na pieniądze, które otrzymują od Rady Miasta. I tak Ursus na 2015 rok dostanie 154 mln zł. z tej sumy 124 mln  zł pochłoną wydatki bieżące, reszta – 30 mln przeznaczono na inwestycje. To mało jeśli zważyć,  że samorząd dostaje coraz więcej zadań zleconych przez administrację państwową. Nie idą za tym pieniądze. Łatanie dziury budżetowej stało się codziennością.
Warto o tym wszystkim pamiętać składając przedwyborcze obietnice.