Żywa pamięć o Czerwcu 76

Przed budynkiem Urzędu Dzielnicy Ursus (do 2002 roku budynek administracyjny Zrzeszenia Przemysłu Ciągnikowego „Ursus”) odbyły się główne uroczystości związane z obchodami 40 rocznicy ursuskiego Czerwca 76. Właśnie przed tym budynkiem 25 czerwca 1976 roku zebrali się robotnicy fabryki traktorów domagając się cofnięcia podwyżek cen żywności i tu rozegrały się najważniejsze wydarzenia tamtego dnia. Przez kilkanaście godzin pracownicy zakładów okupowali plac przed budynkiem  i pobliskie tory dwóch ważnych magistrali  kolejowych Warszawa-Śląsk i Warszawa-Poznań-Berlin-Paryż. Późnym wieczorem strajkujących rozpędziły oddziały ZOMO. Zatrzymanych bito, wielu pracowników wyrzucono z pracy, odbyły się dwa procesy w których skazano na kilkuletnie więzienia 8 osób, część uczestników zajść stanęła przed kolegiami karno-orzekającymi. Setkom ludzi złamano resztę życia.

rocznica-czerwca-76-01W 40 rocznicę wydarzeń, w niedzielę 26 czerwca, mszę polową na placu przed Urzędem Dzielnicy odprawił metropolita warszawski Kazimierz kardynał Nycz.

rocznica-czerwca-76-02W uroczystościach uczestniczył wicepremier i minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, przewodniczący NSZZ „Solidarność Piotr Duda. Został odczytany list od prezydenta Rzeczpospolitej Andrzeja Dudy. Przybyło wiele delegacji z całego kraju. Obecna była m.in. delegacja  regionu Mazowsze  „Solidarności” ze sztandarem (region został założony 4 września 1980 roku na placu przed obecnym budynkiem Urzędu Dzielnicy, a wówczas budynkiem  administracyjnym fabryki „Ursus”

rocznica-czerwca-76-03Kilku pracowników dawnych ZM „Ursus” zostało udekorowanych wysokimi odznaczeniami państwowymi, wśród nich Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski uhonorowano Wojciecha Lasockiego – do stanu wojennego pracownika montażu ciągników.

Po uroczystościach na placu noszącym obecnie nazwę Czerwca 76 można było obejrzeć w Ośrodku Kultury Arsus  widowisko słowno-muzyczne „Protest robotników Ursusa” w reżyserii Anny E. Rakoczy oraz wysłuchać koncertu w wykonaniu orkiestry wojskowej z Torunia.

PlakatCzerwiec76

Nowy krajobraz

Po-fabryce-1

Pierwszy blok powstający na terenie po fabryce „Ursus” – stan z 2 kwietnia 2016 r.

Przeobraża się poprzemysłowy krajobraz Ursusa. Na wschodnich obrzeżach dawnej fabryki traktorów, w sąsiedztwie budynku Urzędu Dzielnicy (kiedyś budynek dyrekcyjny ZPC „Ursus”) wyrasta pierwszy blok mieszkalny. W nowej części dzielnicy  znajdzie dach nad głową ponoć 30 tys. mieszkańców. Z myślą o nich jeden z deweloperów przekazał władzom dzielnicy, za symboliczną złotówkę, 1,7 ha terenu pod budowę szkoły podstawowej i przedszkola.
Pierwszy blok powstaje przy ulicy, która otrzymała za patrona Tadeusza Hennela (w okresie międzywojennym dyrektora Fabryki Samochodów „Ursus”). Jeszcze niedawno była tutaj hala zakładu montażu ciągników. Na przeciw wznoszonego bloku znajduje się adaptowany budynek dawnego Laboratorium Centralnego, dziś siedziba firmy Servoll, producenta  drzwi. Po sąsiedzku przetrwały, unikając wyburzenia, dwa charakterystyczne budynki z czerwonej cegły. Kiedyś w jednym z nich mieścił się dział handlu, a w drugim dział metod inżynierskich. W adaptowanych budynkach znajdują się dziś ekskluzywne apartamenty „American House”.

Po-fabryce-2

Apartamenty „American House”

Powstaje nowa – pewno piękna –  część Ursusa, a dawnym pracownikom fabryki traktorów  łzy się kręcą w oku… z żalu. Został zniszczony zakład legenda. Nie do wiary!

Próbują odbudować markę

Fundacja dla Ursusa, działająca od grudnia 2015 roku, zorganizowała – dla grupy osób związanych z warszawską dzielnicą Ursus – wyjazd do Lublina, gdzie obecnie odbywa się produkcja ciągników Ursus. Nowy Ursus powstał z firmy POL-MOT Warfama i zajmuje część terenów po Fabryce Samochodów Ciężarowych.

3. Uczestnicy wycieczki z warszawskiego Ursusa pozują do pamiątkowego zdjęcia przed prototypem autobusu o napędzie na prąd. Tym autobusem odbyli też przejażdżkę po Lublinie

Uczestnicy wycieczki z warszawskiego Ursusa pozują do pamiątkowego zdjęcia przed prototypem autobusu o napędzie na prąd. Tym autobusem odbyli też przejażdżkę po Lublinie

Ursus po raz pierwszy zbankrutował w 1930 roku. Wtedy zakład został przekazany koncernowi PZInż i w jego ramach przeżył złoty okres swojej historii. Po raz drugi przedsiębiorstwo splajtowało w 2011 roku. Teraz lubelski Ursus próbuje odbudować markę, nawiązuje do tradycji starego Ursusa, chce podtrzymywać kontakty z dawnymi pracownikami warszawskiego zakładu.

Fabryka Ursus w Lublinie wyprodukowała w 2015 roku 1000 ciągników. Pracuje w niej 380 osób, dalsze 320 osób zatrudnionych jest w dwóch innych zakładach Ursusa, produkujących różne maszyny rolnicze – w Nowym Mieście i w Opalenicy. Lubelski Ursus oprócz ciągników na potrzeby rynku krajowego o mocy 50-150 KM z silnikami Perkinsa montuje na eksport – przede wszystkim do Etiopii. W ramach pierwszego kontraktu etiopskiego w latach 2014-15 wyekspediowano 1500 ciągników. Drugi kontrakt etiopski przewiduje dostarczenie ciągników transportowych do zbioru trzciny cukrowej z silnikami Deutza o mocy 200-250 KM. Są to ciągniki giganty – mają wysokość 3 m. , jedno koło waży 450 kg, a masa całkowita wynosi 7 ton.

Ciągnik gigant montowany w ramach kontraktu etiopskiego. Na tylnym kole stoi pracownik, który wydaje się – przy takiej maszynie – niepozorny

Ciągnik gigant montowany w ramach kontraktu etiopskiego. Na tylnym kole stoi pracownik, który wydaje się – przy takiej maszynie – niepozorny

Lubelski Ursus nie ogranicza się tylko do produkcji ciągników. Dla miasta Lublina wyprodukowano 38 trolejbusów ( Lublin, Gdynia i Tychy są jedynymi miastami w Polsce w których kursują trolejbusy). Ursusowskie trolejbusy zasilane są prądem z sieci trakcyjnej, gdyby jednak zanikło napięcie w sieci, trolejbusy są w stanie przejechać jeszcze 5 km dzięki zasilaniu z baterii.

W nowym Ursusie myśli się też o produkcji autobusów na prąd. Został zmontowany już prototyp, który pomyślnie przeszedł próby. Autobus może przejechać 100 km, potem trzeba naładować baterie. Jedyna w tej chwili ładowarka w Lublinie znajduje się w pobliżu zamku. Autobus jest typowo miejskim pojazdem, ale w Ursusie dąży się do opracowania takiego pojazdu, który będzie miał przebieg 450 km bez ładowania. Będzie to już pojazd międzymiastowy. Drugi autobus, ulepszony, jest obecnie montowany w fabryce.

Pamiątkowe zdjęcie przy ciągniku gigancie

Pamiątkowe zdjęcie przy ciągniku gigancie

Wreszcie w ramach współpracy z wojskiem planowane jest podjecie produkcji samochodów terenowych. Wojsko potrzebuje 880 takich maszyn.

W lubelskim Ursusie wierzą, że firma ma taką siłę, że jej marka zostanie odbudowana. I po raz trzeci Ursus nie upadnie.

Dużym sukcesem dla Ursusa zakończyły się tegoroczne targi Agrotech w Kielcach (18-20 marca). Na targach fabryka z Lublina  wystawiła prototyp ciągnika C-3150 V POWER. Był to udany debiut. Maszyna jest polskiej konstrukcji, zastosowano w niej jedynie silnik Deutza. Napis „Vigus” na kabinie oznacza polski układ przeniesienia napędu. Ciągnik wyposażony jest w skrzynię przekładniową 32×32 z rewersem elektrohydraulicznym i posiada biegi pełzające. Wstępne plany zakładają, że ciągnik wejdzie do produkcji w przyszłym roku.

Stoisko Ursusa na targach w Kielcach. Na pierwszym planie ciągnik C 3150

Stoisko Ursusa na targach w Kielcach. Na pierwszym planie ciągnik C 3150

Ursus – spacer w czasie – aplikacja mobilna

W sobotę 21.11.2015 odbyła się premiera aplikacji mobilnej URSUS – SPACER W CZASIE. Jest to mobilna aplikacja wykonana w technologi AR (rzeczywistość rozszerzona). Polega ona na nakładaniu generowanej komputerowo grafiki na obraz świata widziany kamerą smartfonu.

SpacerAplikacja zawiera archiwalne fotografie, filmy oraz nagrania wywiadów z byłymi pracownikami i pracownicami Zakładów Przemysłu Ciągnikowego Ursus. Umożliwia odbycie spacerów artystycznych po terenach byłych ZPC Ursus. Aplikacja powiązana jest ze stroną internetową stanowiącą rodzaj wirtualnego muzeum społecznego – na jego kolekcję składają się dokumentacje osobistych pamiątek oraz historii im towarzyszących związanych z pracą w zakładach, nagrania wspomnień byłych robotników i robotnic, a także inne materiały powiązane z biograficznymi narracjami o historii fabryki, miasta i dzielnicy Ursus.  Przewodnikami Spaceru będą sami byli Pracownicy zakładów (pojawiające się na wyznaczonych przez nas punktach/ stacjach a­watary).

Projekt Ursus Spacer w Czasie jest kontynuacją działań podejmowanych w Ursusie przez artystkę i pedagożkę warszawskiej ASP – Jaśminę Wójcik we współpracy z Igorem Stokfiszewskim i Izabelą Jasińską pod auspicjami Stowarzyszenia im. Stanisława Brzozowskiego.

Zobacz też w dziele Multimedia – Interaktywny spacer po Ursusie.

Powieść szpiegowska z Ursusem w tle

MMSzczytno_MAZUR_PLANSZAW Ośrodku Kultury „Arsus” przy ul. Traktorzystów odbyła się 29 października prezentacja książki Jerzego Woźniaka „Mazur”. Jest to powieść szpiegowska z Ursusem w tle. Autor książki urodził się i wychował w Ursusie, a jeden z epizodów „Mazura” rozgrywa się w przedwojennych Czechowicach.
Jerzy Woźniak – rocznik 1969 – jest synem znanych działaczy „Solidarności” ze stanu wojennego – Hanny i Waldemara Woźniaków. Sam już jako uczeń szkoły podstawowej kolportował  prasę podziemną, brał – z ojcem – udział w malowaniu napisów antyreżimowych na murach. W 1985 roku był jednym z założycieli grupy młodzieżowej „Świt Niepodległości”. W latach 90. XX wieku ukończył Wydział Nauk Społecznych na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz wydział Humanistyczny Akademii Podlaskiej. Studia podyplomowe odbył na Wydziale Historycznym Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku. Od wielu lat pracuje w Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie.

Mazur

Autor książki (z lewej) i Jerzy Domżalski podczas spotkania w OK Arsus.

„Mazur” jest jego debiutem literackim. Akcja książki toczy się między lipcem 1938 roku a czerwcem 1942 roku. Bohaterem powieści jest zniemczony Mazur Georg Podborski, mieszkający w pruskim Szczytnie. Do skromnej pensji w magistracie dorabia drobnym przemytem z Chorzeli leżących już po polskiej stronie granicy. Ma to dla niego fatalne skutki. Przyłapany na kontrabandzie, szantażowany zostaje niemieckim szpiegiem. Jest to postać fikcyjna, ale mająca zdolność nawiązywania relacji z ludźmi, którzy byli pierwszoplanowymi aktorami  w  tamtych czasach. Wartka akcja książki  osadzona jest głęboko w ówczesnych realiach i opiera się na autentycznych wydarzeniach.
Wreszcie – już w czasie wojny – niemiecki szpieg zakochuje się w Polce, co kończy się dla niego obozem koncentracyjnym. Wyciągają go z niego współpracownicy z Abwehry. Razem z nimi przygotowuje zamach na Hitlera 8 czerwca 1942…

Więcej o książce i autorze można przeczytać na stronie www.ksiazkamazur.pl

Hassowie u Achera

wystawa-hassow

Wystawa w parku Achera.

Do 10 listopada czynna była w parku Achera kolejna wystawa poświęcona rodom Ursusa. Po Acherach, Grabskich i Wallach przyszła kolej na Hassów.  Wywodzą się oni z Badenii w Niemczech. Osiedlili się w Skoroszach w 1853 roku, kupując ziemię od parcelującego majątek we wsi prezydenta Warszawy Teodora Andraulta. Rodzina szybko rozrosła się. Jej członkowie mieli majątki nie tylko w Skoroszach, ale również Czechowicach, Włochach i innych okolicznych wsiach. Byli cenionymi gospodarzami.
Najsławniejszym z Hassów był Władysław, wójt gminy Skorosze w latach 1923-1930, wójt nowo utworzonej gminy Włochy w 1930 roku oraz poseł na sejm z listy BBWR w latach 1930-1935. Dziś po gospodarstwach Hassów w Skoroszach i Czechowicach nie ma śladu. Ostatnie gospodarstwo przy ul. Jagiełły należało do Antoniego Hassa.  Zostało sprzedane pod budownictwo mieszkaniowe na przełomie XX i XXI wieku, a jego właściciel przeniósł się pod Błonie.

Wystawę o Hassach – tak  jaki trzy poprzednie – przygotował Łukasz Prokop. Otwierała ją piękna sentencja z Zygmunta Glogera: „Obce rzeczy wiedzieć dobrze jest – swoje obowiązek”.

wystawa-hassow-2

Przed domem Hassów (dziś już nieistniejącym) w Skoroszach. Zdjęcie z 1948 roku.

Znikający Ursus

IMG_0222

Wystawa „Znikający Ursus ” w Parku Czechowickim podczas „Dni Ursusa”.

IMG_0220

Wojciech Świerczewski (z lewej) i Andrzej Pokrzywa włożyli wiele pracy w przygotowanie wystawy.

Ozdobą „Dni Ursusa” w  Parku Czechowickim (13 czerwca) była piękna wystawa „Znikający Ursus” przygotowana przez Harcerski Krąg Seniorów. Na 10 planszach zaprezentowano 80 zdjęć – 40 starych w sepi i 40 kolorowych  wykonanych współcześnie i pokazujących to samo miejsce, które zostało utrwalone na starej fotografii, często jeszcze sprzed II wojny światowej. Zestawienie zdjęć robiło wielkie zaskoczenie, jak w ciągu kilkudziesięciu lat zmienił się Ursus.
Można było zobaczyć obok siebie staw Drabarka i skwer przy zbiegu ulic Kościuszki i Cierlickiej, który powstał na miejscu stawu. Zdjęcie stawu Szpudy wykonane na początku lat 30. dwudziestego wiek sąsiadowało ze zdjęciem pętli autobusowej przy stacji PKP Ursus, która powstała, gdzie kiedyś był staw. Urokliwie prezentowały się zdjęcia starej stacji PKP Ursus w konfrontacji ze zdjęciami współczesnymi tego obiektu. Niedowierzanie, że tak śmiesznie wyglądał Ursus, budziły zdjęcia  zbiegu ulic Wawelskiej i Traugutta (dziś Sosnkowskiego) z pierwszych lat powojennych,  czy ulica Kościuszki na fotografii z tego samego okresu.
Zdjęcia archiwalne, prezentowane na wystawie, pochodziły z Kolekcji Pamiątek Harcerskich i od instruktorów skupionych w Harcerskim Kręgu Seniorów m.in. od sióstr Doroty Jakubowskiej-Męckowskiej i Małgorzaty Jakubowskiej-Rożen oraz Leszka Orzechowskiego. Autorzy wystawy wykorzystali też niektóre zdjęcia z mojego archiwum. Komputerowego opracowania zdjęć dokonał hm  Zdzisław Izydorczak, przywracając niektórym starym fotografiom na nowo blask. Jest nadzieja, że wystawa znajdzie  dla siebie miejsce na stałe. Być może będzie to park Achera.

Noc Muzeów również w Ursusie

Ciesząca się wielką popularnością wśród Polaków Noc Muzeów (każdego roku długie kolejki do wielu stołecznych muzeów) zawita również do Ursusa. W dużej sali konferencyjnej (parter) Domu Kultury „Kolorowa” przy ul. Sosnkowskiego 16 zostanie pokazana kolekcja pamiątek Harcerskiego Kręgu Seniorów, która na co dzień znajduje się w niewielkim pokoju na I piętrze  Domu Kultury „Kolorowa”. Na wystawie znajdą się również eksponaty wypożyczone z Muzeum Harcerstwa mieszczącego się przy ul. Konopnickiej w Warszawie oraz hufca ZHP Ursus. Non-stop będzie wyświetlany film zrealizowany przez harcmistrza Zdzisława Izydorczaka „Dzidka”, a poświęcony harcerstwu w Ursusie od 1933 roku do lat 80. dwudziestego wieku. Kuratorem wystawy jest harcmistrzyni Hanna Murawska.
Noc Muzeów zaplanowana jest z soboty 16 na niedzielę 17 maja. U nas ekspozycja w Domu Kultury „Kolorowa” czynna będzie w sobotę od 18.00 do 24.00 godziny.

Noc muzeów

Album o „Ursusie”

album-plakat

Plakat reklamujący album na kieleckich targach.

Właśnie ukazał się album „Ursus. Historia pisana przez wieki”, który opracowałem. Poświęcony jest on  ponad 120. letniej historii fabryki „Ursus”. Album ma formę kalendarium. Poszczególne daty-hasła w sposób encyklopedyczny prezentują najważniejsze wydarzenia w dziejach przedsiębiorstwa – poczynając od roku 1893, gdy powstał niewielki zakład przy ul. Siennej w Warszawie aż po dzień dzisiejszy, gdy  fabryka „Ursus” – po 87 latach bytności w Ursusie – zaczął rozwijać skrzydła w nowej siedzibie w Lublinie. Udało zamieścić się wiele interesujących zdjęć. Niektóre z nich nie były nigdy publikowane.
Album jest do nabycia w sklepie internetowym fabryki „Ursus”: sklep.ursus.com. Jego oficjalna prezentacja – w wersji polskiej i angielskiej – odbyła się  w ostatni weekend marca podczas Targów Agrotech w Kielcach. Na targach Ursus miał swoje stoisko, gdzie pokazał najnowsze ciągniki i maszyny rolnicze. W Kielcach po raz pierwszy zaprezentowano ciągniki z serii etiopskiej oraz cała gamę ciągników z serii C. Ozdobą wystawy był odrestaurowany ciągnik C-360.

C380 na targach w Kielcach

Stoisko lubelskiego Ursusa na targach Agrotech w Kielcach.

Ratujmy muzeum!

Muzeum Zakładów Mechanicznych „Ursus” nie miało szczęścia. Zostało otwarte we wrześniu 1969 r., przy okazji wyprodukowania w fabryce ćwierćmilionowego ciągnika. Było „dzieckiem” ówczesnego rzecznika prasowego fabryki – Edwarda Margańskiego i grupy jego współpracowników. Mieściło się w Zakładowym Domu Kultury, stając się dumą fabryki.

W muzeum zgromadzono interesującą kolekcję ciągników. Na zdjęciu Janusz Seremak przy ciągniku C-45 z 1947 r.

W muzeum zgromadzono interesującą kolekcję ciągników. Na zdjęciu Janusz Seremak przy ciągniku C-45 z 1947 r.

Przemiany polityczno-ekonomiczne po 1989 r.  podcięły fundamenty egzystencji przedsiębiorstwa. Fabrykę zaczęto odchudzać. W 1991 r. pozbyto się Zakładowego Domu Kultury, który – jako Ośrodek Kultury „Arsus” – stał się własnością gminy. Niestety, władze gminy nie wykazały większego zainteresowania bezcennymi zbiorami. Właściciel kolekcji – fabryka „Ursus” – spakowała więc zbiory i umieściła je w jakimś podłym magazynie. Przeleżały tam ponad 10 lat. Wreszcie zainteresował się nimi bardzo energiczny dyrektor techniczny Fabryki Ursus sp. z o.o. – Janusz Seremak, który doprowadził do ponownego zorganizowania placówki. Otwarto ją 2 czerwca 2006 r. przy okazji wyprodukowania 1,5-milionowego ciągnika. Tym razem muzeum mieściło się w hali 270 (dawny montaż ciągników licencyjnych).
I historia powtórzyła się. Upadającą fabrykę  – jej kolejny właściciel –  „Bumar” sprzedał w 2011 r. Pol-Mot Warfamie SA. Produkcja ciągników została przeniesiona do Lublina. Zabytkowe eksponaty muzeum zostały w zamkniętej i przeznaczonej do rozbiórki hali 270. Dziś Polski Holding Obronny (spadkobierca „Bumaru”) chce sprzedać eksponaty za 1,5 miliona złotych i mieć sprawę z głowy.
Wytworzyła się bardzo niezdrowa sytuacja. Zakupem zainteresowani są różni kolekcjonerzy. Wielką opieszałość wykazują ci, którzy mają moralny obowiązek uratowania zbiorów dla Ursusa. Na szczęście próbę uratowania eksponatów podejmuje strona społeczna, ludzie dobrej woli. Są pomysły, aby uczynić to w ramach budżetu partycypacyjnego na 2016 r., którego kształt właśnie nabiera realnego wymiaru. Jeden z projektów „Ocalić pamięć Zakładów Mechanicznych Ursus od zapomnienia” zgłosił Leszek Marek Krześniak. Projekt zakłada wizualizacje zbiorów i zorganizowanie wielkiej wystawy liczącej około 200 plansz. Drugi projekt, bardzo ambitny, zgłoszony przez Jaśminę Wójcik, jest zatytułowany „Ratujmy zabytkową kolekcję fabryki Ursus”. Pomysłodawca planuje wykupienie – w ramach budżetu partycypacyjnego – zbiorów  i urządzenie muzeum w nowym miejscu w Ursusie. Czy jednak spadkobierca „Bumaru” będzie chciał czekać do 2016 r?
W ramach budżetu partycypacyjnego na 2016 r. wpłynęło 58 projektów. Obecnie trwa w Urzędzie Dzielnicy ich weryfikacja pod względem formalnym i merytorycznym. Na początku czerwca odbędzie się ich prezentacja. Potem między 16 i 26 czerwca 2015 r. mieszkańcy Ursusa będą mogli głosować na projekt, który uznają za najwartościowszy. Jego realizacja nastąpi w przyszłym roku.
Pamiętajmy o muzeum. Byłoby niewybaczalnym błędem – wobec następnych pokoleń – zaprzepaszczenie materialnych śladów byłej fabryki „Ursus” w naszej dzielnicy.